Przejdź do zawartości

Umiejętnie odczytać, do czego wzywa

15 czerwca 2011, 21:28 w Zasoby, Świadectwa

Tagi: , ,

UMIEJĘTNIE ODCZYTAĆ, DO CZEGO WZYWA NAS PAN BÓG

 

Z Matką Przeoryszą Weroniką Sowulewską OCam, Przewodniczącą Konferencji Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce rozmawia Kajetan Rajski

 

Czcigodna Matko Przeoryszo, proszę opowiedzieć nam, w jaki sposób dojrzewała u Matki decyzja pójścia do zakonu kontemplacyjnego?

 

Myślę, że decyzję o moim pójściu do klasztoru kontemplacyjnego podjął za mnie Pan Bóg. Nie oznajmił mi tego wprawdzie słowami, ale w sposób nie mniej wyraźny: dając odczuć – i to bardzo żywo, że to, co robiłam do tej pory nie jest moim właściwym powołaniem; że droga, którą kroczyłam – to tylko ścieżka doprowadzająca do właściwej trasy. Oczywiście przyjęcie tego nie było łatwe, zwłaszcza, że miałam już dość ustabilizowane życie, ciekawą pracę, obiecujące perspektywy tzw. kariery zawodowej, mieszkanie. Trzeba było wszystko zostawić, wszystko zmienić – jak gdyby zamknąć oczy i skoczyć w przepaść. Ta „Przepaść”, której na imię „Sam Bóg” przyzywała, wskazywała drogę, chwilami jakby prowadziła za rękę tak, że najtrudniejsze problemy rozwiązywały się same, niemożliwe okazywało się prostym. Dzisiaj, z perspektywy czasu, widzę wyraźnie nieprawdopodobnie wielką łaskę Boga, Jego miłość, delikatność, a jednocześnie stanowczość. Wprost nie wiem, jak wyrazić wdzięczność za tak wielki dar.

 

Tradycja przypisuje św. Romualdowi założenie oprócz męskich, także dwóch eremów żeńskich. Ponoć jeden z nich został założony w 1027 roku. Ta data jest przyjmowana przez niektórych za początek istnienia Mniszek Kamedułek Reguły Świętego Benedykta. Inni uważają, że prawdopodobnie dopiero od czasów bł. Rudolfa, żyjącego w XI wieku czwartego opata Camaldoli, który zredagował tekst konstytucji kamedulskich i zorganizował klasztor dla sióstr w San Pietro di Luco w Mugello koło Florencji, można mówić o istnieniu Mniszek Kamedułek. A co w tej sprawie sądzicie Wy same?

 

Rok śmierci św. Romualda – 1027 – to umowna data powstania Zakonu Kamedulskiego. Mówiąc o powstaniu zakonu ma się na ogół na myśli jego męską gałąź, ale w „Żywocie św. Romualda” autorstwa św. Piotra Damiana znajdujemy również dwie wzmianki o wspólnotach żeńskich: jedna z nich miała powstać w Val di Castro, w pobliżu pustelni św. Romualda i jego uczniów (rozdział 35). „Innym razem (…) postanowił wybudować klasztor dla służebnic Bożych, który znajduje się w Vallebona (…).” (rozdział 63).

W roku 1085 Rudolf IV dał nowy impuls fundacji S. Pietro a Luco in Mugello w diecezji florenckiej. Pisze o tym kameduła O. Lino Vigilucci w książce pt. „Camaldoli” (wydanej przez Camaldoli w 1988 r.).

 

Matko Przeoryszo, czy nadal opieracie się na Regule św. Benedykta?

 

Tak, opieramy się na Regule św. Benedykta. Oprócz tego posiadamy własne Konstytucje oraz tradycje kamedulskie.

 

Kolejny erem powstał w Sette Fontane koło Bolonii w 1099 roku. Rozkwit Waszego Zakonu przypada na XII i XIII wiek. Jak później potoczyła się jego historia?

 

Niestety, wiadomości na ten temat są raczej nikłe, i najczęściej zawarte są w literaturze obcojęzycznej. Wiemy tylko, że największa ilość klasztorów mniszek kamedułek powstała na przestrzeni wieków we Włoszech (według słów obecnego Majora Kamedułów Eremitów z Góry Koronnej – o. Lanfranco Longhi, dostrzegano ich około 60 w samej Italii). Na dzień dzisiejszy liczba żeńskich klasztorów kamedulskich na świecie wynosi 17 (wg Kalendarza Liturgicznego 2006 – 2007 wydanego przez Camaldoli ). Liczebność w nich jest różna: na ogół wspólnoty liczą od kilku do kilkunastu mniszek, ale są też pustelnie jednoosobowe, jak np. Vescours we Frnacji lub Shantivanam w Indiach. Największą liczebność mają klasztory w Tanzanii. Obecnie powstaje tam już trzeci klasztor kamedułek.

 

Matko Przeoryszo, przeglądając liczne żywoty świętych, nie znalazłem w nich Mniszki Kamedułki. Czy może źle szukałem?

 

Wspomniany wyżej Kameduła O. Lino Vigilucci w książce pt. „Camaldoli” wymienia beatyfikowane mniszki kamedułki:

Bł. Giovanna da Bagno di Romagna +1105;

Bł. Lucia di Settefonti o Stifonte, Bologna +1149;

Bł. Maria da Pisa +1200;

Bł. Buona di S. Anna, Pisa +1207;

Bł. Wilana, Pisa +1240;

Bł. Giulianna +1262:

Bł. Gherardesca, Pisa +1269;

Bł. Elisabetta Salviati, Buldrone +1520;

Bł. Maddalena di Luco +1518;

oraz mniszki kamedułki zmarłe w opinii świętości, ale nie beatyfikowane:

Czcigodna Maria Debora +1675;

Czcigodna Letizia Basilanti di S. Arcangelo di Romagna +1700;

Czcigodna Angela Pezza +1758;

Czcigodna Crocifissa Veraci, Pratovecchio +1822;

Czcigodna Scolastica Laderchi, Faenza +1864.

 

Do Polski Mniszki Kamedułki przybyły dopiero w 1948 roku. Dlaczego tak późno?

 

Przyjmijmy, że taki właśnie czas w dziejach polskiego monastycyzmu wyznaczyła nam Boża Opatrzność.

Właściwa historia żeńskiej gałęzi kamedulskiej w Polsce rozpoczyna się jednak nieco wcześniej, bo już w okresie międzywojennym w Klasztorze Mniszek Kamedułek w La Seyne-sur-Mer we Francji, który powstał 25 stycznia 1925roku jako fundacja klasztoru w Poppi. W latach 1935–1938 do klasztoru w La Seyne wstąpiło pięć Polek. Jedna odeszła wkrótce, pozostałe zaś przechodziły przez kolejne etapy życia zakonnego i jak można sądzić na podstawie późniejszych wspomnień, myślały o powrocie do Ojczyzny. Z myślą tą nosiła się zwłaszcza Jadwiga Szukiełojć, późniejsza Matka Gemma – pierwsza przełożona polskiej Wspólnoty Kamedułek. 21 sierpnia 1948 roku cztery Polki opuściły Francję i po przybyciu do Polski rozpoczęły poszukiwania odpowiedniego lokum (przygotowany dla nich wcześniej dom nad rzeką Piłą oddano komu innemu). Wydawało się, że znaleziono je w Szczecinie, gdzie pozwolono siostrom zatrzymać się w opuszczonym pałacu należącym do Kurii Gorzowskiej. Życzliwość Kurii oraz miejscowej ludności zdawała się rokować dobre nadzieje na przyszłość. Siostry zaczynały się zagospodarowywać. Pojawiły się też pierwsze kandydatki. Wkrótce jednak okazało się, że nie będzie można tam pozostać. Poszukiwania rozpoczęto na nowo.

 

Po krótkotrwałym pobycie w Szczecinie osiadłyście w pobernardyńskim klasztorze w Złoczewie koło Sieradza.

 

Po obejrzeniu wszystkich możliwych miejsc, ostateczny wybór padł na klasztor należący do Ojców Bernardynów w Złoczewie, w którym w czasie wojny zamieszkiwała ludność cywilna. Prowincjał Ojców Bernardynów zgodził się na oddanie pobernardyńskiego klasztoru Mniszkom Kamedułkom na 30 lat. Mniszki przybyły tam na początku listopada 1949 roku, jednak właściwa erekcja i zamknięcie klauzury papieskiej nastąpiło dopiero 8 grudnia 1956 r. Od tej chwili Złoczewski Klasztor stał się domem samodzielnym i niezależnym. Wprawdzie w jego historii nastąpił później trudny okres, gdy z powodu braku odpowiednich powołań podlegał innym zgromadzeniom, jednak ostatecznie odzyskał swój pierwotny status i zaczął szybko się rozwijać zarówno pod względem duchowym jak i materialnym. Wyrazem tego było chociażby przejęcie na własność zabudowań klasztornych (1986), odnowienie Konstytucji (1990) czy utworzenie nowej fundacji w Tyszowcach (1997).

 

W klasztorze w Złoczewie znajduje się słynący łaskami Cudowny Obraz Matki Bożej Złoczewskiej. Czy może nam Matka Przeorysza w kilku zdaniach opowiedzieć jego historię?

 

Dzieje Jej cudownego wizerunku rozpoczynają się prawdopodobnie przed 1616 rokiem. Klasztorny kronikarz bernardyński zanotował wtedy niezwykłą historię znalezienia w lesie pięknego obrazu Matki Bożej. Włościanin, który dokonał odkrycia, sprzedał go jednemu z mieszczan. Wizerunek był tak piękny i promieniował tak potężną mocą, że coraz więcej osób pragnęło go zobaczyć i dotknąć. Pragnieniem takim zapałał też sam właściciel dóbr złoczewskich, Andrzej Ruszkowski. Ujrzawszy obraz natychmiast go odkupił i umieścił w zamkniętej skrzyni, w pałacowej kaplicy. O północy wokół skrzyni powstał wielki blask, a rano obraz zniknął. Znaleziono go pod murem nowo wybudowanego kościoła. Właściciel zabrał go z powrotem, ale sytuacja powtórzyła się dwukrotnie. Nie było wątpliwości, że Maryja chce przebywać w świątyni dedykowanej jej imieniu. Tak też się stało. Obraz przeniesiono do kościoła, gdzie otoczono go wielką czcią. Szybko też zasłynął łaskami. Ściągały do niego rzesze ludzi proszących Maryję o opiekę i pomoc, pragnących kontemplować Jej piękno. Do połowy XVIII wieku zanotowano w klasztorze ponad 1700 łask otrzymanych u stóp Złoczewskiej Pani. W dowód wdzięczności ofiarowano Maryi kosztowną, srebrną sukienkę wysadzaną perłami – ufundowali ją ówcześni właściciele Złoczewa, Urbańscy. W XIX w. sporządzono nową, rzeźbioną w drewnie i pozłacaną, która przetrwała do naszych czasów. W latach siedemdziesiątych minionego stulecia obraz przeniesiono w bardziej widoczne miejsce, do bocznego ołtarza, który odtąd stał się ołtarzem Złoczewskiej Pani. Przed nim odprawiana jest w każdą środę uroczysta Nowenna. U jego stóp modlą się mieszkańcy Złoczewa i okolic. Przyjeżdżają doń liczne pielgrzymki, zatrzymując się tutaj w drodze na Jasną Górę. Złoczewska Pani nadal udziela hojnie łask. Świadczą o tym składane na ręce sióstr ustne i pisemne podziękowania oraz wota przynoszone z prośbą o zawieszenie ich w dowód wdzięczności przy obrazie.

 

Drugi Wasz klasztor znajduje się od 1997 roku w Tyszowcach koło Zamościa. Ile obecnie w Polsce jest Mniszek Kamedułek?

 

Klasztor w Tyszowcach w diecezji zamojsko-lubaczowskiej obchodzi w tym roku, 14 września, 10-lecie swojego istnienia. Jest tam obecnie sześć mniszek – to niezbyt wiele, ale warunki życia są tam na razie bardzo trudne. Prawdopodobnie niedługo powstanie nowy, piękny budynek klasztorny, przystosowany do potrzeb kamedulskich, co pozwoli wspólnocie rozrosnąć się i okrzepnąć. Macierzysta wspólnota złoczewska liczy natomiast obecnie 23 siostry. Oprócz tego cztery mniszki z naszej wspólnoty przeszły do klasztoru w La Seyne-su-Mer we Francji, gdzie w chwili obecnej zupełnie brakuje powołań, a jedna do klasztoru w Prato Vecchio we Włoszech. W sumie daje to liczbę 34 polskich kamedułek. Dzięki Bogu wciąż zgłaszają się nowe dziewczęta chętne podjąć kamedulskie życie. Liczymy na ich dalszy napływ, gdyż mamy wiele propozycji utworzenia fundacji za granicą, zwłaszcza w Czechach i w Kazachsatanie.

 

Matko Przeoryszo, Waszym hasłem są znane nam benedyktyńskie słowa „Ora et labora” – „Módl się i pracuj”. Ale czy Matka może nam te słowa wyjaśnić w sposób bardziej dogłębny?

 

Św. Benedykt zawarł w tym krótkim zdaniu istotę i głębię życia poświęconego Bogu i miłości bliźniego. Jest to jednak temat zbyt obszerny, by odpowiedzieć w kilku zdaniach. Dla każdej mniszki hasło „ora et labora” będzie miało inne zabarwienie – takie, jaka jest świadomość i intensywność jej przeżywania. Ideałem jest nieustanne trwanie w obecności Bożej, przylgnięcie do Niego całym sercem, całym umysłem i całą wolą, a zarazem całkowite wydanie się na służbę dla sióstr i braci. Człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ma wpisaną w swe serce głęboką tęsknotę do miłości Boga i całkowitego zjednoczenia z Nim, które wyraża w intymnym kontakcie ze swoim Stwórcą poprzez modlitwę. Modlitwa jako akt uwielbienia Boga przez poszczególne osoby, które ją zanoszą, ma zasięg bardzo szeroki – jest oddaniem czci Bogu od całego Stworzenia, którego modlący się są przedstawicielami. To w ich imieniu składają dziękczynienie i zanoszą błagalne prośby. Każdy chrześcijanin powinien być człowiekiem modlitwy, a w życiu monastycznym modlitwa jest pierwszym zadaniem i najważniejszą potrzebą mniszki, gdyż jest kanałem, przez który Bóg doprowadza prawdziwe życie, uświęca ją samą i wszystkiemu co robi nadaje właściwy kierunek. Sprawia, że modlitwa już tu na ziemi pozwala żyć w kręgu Boskości, której pełni dostąpimy w niebie. Jest także codziennym trudem, zmaganiem się wśród powszednich zajęć o pierwsze miejsce dla Boga i Jego chwały. Praca zaś jest wymogiem (także i wielkim darem) doczesnego życia, któremu osoby żyjące we Wspólnocie muszą się podporządkować, aby nie być nikomu ciężarem, a jednocześnie móc przyjść z pomocą potrzebującym. Praca kształtuje tych, którzy ją podejmują. By mogła ona przyczyniać się do rozwoju Królestwa Bożego i dobra ludzkości powinna być poprzedzona nadprzyrodzoną intencją i często przeplatana modlitewnymi aktami, bogomyślnością i wykonywana tak, aby sama stawała się uwielbieniem Boga. Modlę się pracując. Wykonując najprostsze czynności, powierzam je Bogu, wszystko, co robię, robię dla Pana, pozwalam, by modlitwą nasiąkało całe moje otoczenie, ludzie, z którymi się spotykam, przedmioty, którymi się posługuję. W ten sposób praca nie odrywa mnie od Boga, gdyż nawet przy bardzo absorbujących zajęciach mogę sercem trwać przy Nim. Modlić się i pracować to znaczy przyznać Bogu należne Mu pierwsze miejsce, uznać swoją niemoc i potrzebę Jego łaski i pomocy a zarazem włożyć własny trud, by On we mnie wzrastał.

Każdy dzień w klasztorze ma wyznaczony swój czas zarówno na modlitwę, jak i na pracę. Centralnym punktem jest Eucharystia, następnie wyznaczone Godziny Liturgiczne, do odprawiania których używamy brewiarza benedyktyńskiego. Poza tą formą modlitwy, którą podejmujemy kilka razy w ciągu dnia (godzina czytań, jutrznia, modlitwy południowe z koronką do Miłosierdzia Bożego, nieszpory i kompleta, a także wspólny różaniec, w okresie Wielkiego Postu droga krzyżowa) pozostały czas wypełniamy modlitwą osobistą (jedna godzina adoracji i jedna godzina lectio divina, lektura duchowa, rachunek sumienia ). Resztę czasu wypełniają obowiązki, krótki odpoczynek, czasem chwile wspólnej siostrzanej radości.

 

Co stanowi najważniejsze elementy Waszego życia Kamedulskiego?

 

W codziennym życiu staramy się łączyć charyzmat eremicki (poprzez oddzielenie od świata, samotność, milczenie, pracę w odosobnieniu, jak najczęstsze przebywanie we własnej celi, będącej miejscem spotkania z Bogiem, z Jego Słowem) z życiem cenobitycznym (wspólnota Eucharystii i modlitwy liturgicznej, wspólne posiłki w refektarzu, cotygodniowe rekreacje, wspólne przeżywanie świąt i ważnych wydarzeń). Jak wyżej wspomniałam, obowiązuje nas klauzura papieska. Przekraczanie jej jest bardzo ograniczone i sprowadza się do określonych sytuacji (wizyta u lekarza, spełnienie obowiązku obywatelskiego itp.). Nigdy nie wyjeżdżamy do swoich rodzinnych domów, nawet na pogrzeb rodziców.

W duchu pokuty podejmujemy najprostsze prace gospodarskie. Wśród codziennych domowych zajęć znajduje się uprawa pola i ogrodu warzywnego, niewielka hodowla drobiu. Wykonujemy także różne drobne prace ręczne. Zajęcia te nie przynoszą jednak żadnego dochodu; utrzymujemy się głównie z ofiar ludzi dobrej woli, za których z wdzięcznością zanosimy do Boga nasze modlitwy oraz ofiarowujemy duchowe owoce życia za kratami klauzury.

Podejmujemy również modlitwę wstawienniczą za wszystkich, którzy kierują do nas prośby i intencje. Takich próśb jest z każdym dniem coraz więcej.

W miarę możliwości staramy się odpisywać na wszystkie kierowane do nas listy, niosąc słowa pociechy i zapewnienie o modlitewnej pamięci.

Od niedawna – widząc taką potrzebę – otworzyłyśmy Dom Rekolekcyjny, udostępniając część klasztoru do użytku osób pragnących spędzić trochę czasu w wyciszeniu i odosobnieniu od zgiełku świata. W duchu benedyktyńskiej gościnności zalecanej w Regule chcemy, by także i oni mogli nacieszyć się owocami kamedulskiego życia, w takiej mierze, w jakiej mogą być dla nich dostępne.

Tak pokrótce przedstawia się obraz naszego życia.

 

Matko Przeoryszo, czym dla Mniszki Kamedułki jest cela?

 

Cela jest, obok ascezy i milczenia, najważniejszym elementem kamedulskiego życia. Wszyscy prawodawcy kamedulscy zalecają przebywanie w niej. Jest ona bowiem mistrzynią życia duchowego. Jeden z Ojców Pustyni pisze „przebywaj w celi, jak ryba w wodzie, ona cię wszystkiego nauczy”. Tutaj mniszka poznaje własną znikomość i wielkość Boga, tu podejmuje się przemiany własnego serca i poprzez spotkanie z Bogiem, wsłuchiwanie się w Jego Słowo, trwanie na modlitwie, czytanie duchowe, przez trud pokornej pracy i pokuty pozwala, by umierał w niej stary człowiek, a zatryumfował Chrystus. Tutaj ofiarowuje siebie z Chrystusem i w Nim dla zbawienia świata, rodzi się w niej współczucie, dla wszystkich pielgrzymujących przez życie, uprasza dla nich łaski, kocha za tych, którzy nie znają prawdziwej miłości, modli się za tych, którzy nie wiedzą, jak się modlić, cierpi za tych, którzy nie wiedzą, jak cierpieć.

Każda mniszka ma własną celę. Jest to miejsce przeznaczone wyłącznie dla niej, gdzie może swobodnie przebywać sam na sam z Bogiem. Poza nielicznymi wyjątkami nikt inny nie powinien tam wchodzić.

 

Co należy do typowo eremickich form życia Waszego Zakonu?

 

Myślę, że odpowiedź na to pytanie zawiera się w tym, co już zostało powiedziane wyżej. Dopowiem tylko, że nasze Konstytucje przewidują możliwość tzw. rekluzji, czyli czasowego lub definitywnego przejścia mniszki do całkowitej samotności. Tradycja kamedulska widzi w tym szczytowy etap życia poświęconego wyłącznie Bogu, możliwy dopiero po ugruntowaniu się w życiu wspólnotowym. Wszystkie świadectwa osób żyjących w ten sposób (np. s. Nazareny, rekluzy z Klasztoru Mniszek Kamedułek w Rzymie, która zmarła w 90-tych latach ubiegłego wieku w opinii świętości) mówią o tym, że jest to życie bardzo trudne, upływające w skrajnej ascezie, w nieustannym zmaganiu się z ludzką słabością i pokusami złego ducha, bez możliwości uzyskania pomocy i oparcia się na kimkolwiek poza samym Bogiem. Jest to więc życie najgłębszej, bezwarunkowej wiary, ufności i miłości do Jedynego Boga, który staje się rzeczywiście jedynym, wyłącznym Dobrem rekluzy.

Jako ciekawostkę dodam, że duchowość kamedulska uwzględnia też „ewangelizację pogan”, co na pierwszy rzut oka może wydać się czymś zupełnie sprzecznym z założeniami eremityzmu. W czasach św. Romualda rzeczywiście podejmowano wyprawy mające charakter misyjny – taki charakter miało np. utworzenie na ziemiach polskich pustelni Pięciu Braci, którzy faktycznie ponieśli wkrótce śmierć męczeńską. Dziś mówi się o ewangelizacji poprzez pokutę, samotność i modlitwę, które mogą stanowić prawdziwe „białe męczeństwo”, jeśli są praktykowane z całym radykalizmem.

 

Matko Przeoryszo, jakie książki należą do lektury duchowej Mniszki Kamedułki?

 

Lektury duchowe to w pierwszej kolejności Pismo Święte i jego komentarze – Tekstem Pisma św. dosłownie karmimy się na co dzień, żyjemy w jego atmosferze, którą oddychamy jak powietrzem; odnajdujemy w nim głos samego Boga – Jego żywe, działające skuteczne Słowo, odpowiednie do każdej sytuacji, wpisane w codzienne życie i nim kierujące. Praktyczne znaczenie ma też dla nas Reguła św. Benedykta, komentarze do Reguły, Konstytucje Mniszek Kamedułek w Złoczewie oraz najstarsze zachowane teksty źródłowe tradycji kamedulskiej: Żywot św. Romualda napisany przez św. Piotra Damiana i Żywot Świętych Pięciu Braci Męczenników pióra św. Brunona z Kwerfurtu. Poza tym studiujemy i przyswajamy sobie żywoty i dzieła Świętych, pisma Ojców Kościoła i pisma Ojców Pustyni, Żródła Monastyczne, „Cenobium”, książki o duchowości pustelniczej i benedyktyńskiej, książki dotyczące życia wewnętrznego, modlitwy i ascezy monastycznej, dokumenty papieskie, książki z dziedziny psychologii, teologii oraz inne wartościowe pozycje włącznie z dobrą beletrystyką.

 

Matko Przeoryszo, jak wyglądają lata formacji przed złożeniem ślubów wieczystych przez Mniszkę?

 

Kandydatka, która wstąpi do klasztoru odbywa w celi trzy dni skupienia, następnie przez pierwszy miesiąc odbywa aspiranturę. W tym czasie nosi jeszcze swoje świeckie ubranie. Po upływie miesiąca zostaje przyjęta do postulatu – dostaje postulancką sukienkę i welonik. Po upływie roku następuje przyjęcie do nowicjatu. Dokonuje się to podczas uroczystego obrzędu obłóczyn – siostra dostaje habit oraz nowe imię. Nowicjat kanoniczny trwa jeden rok. Po skończeniu nowicjatu siostra składa śluby czasowe, które obejmują okres trzech lat. Każdy z wymienionych etapów, jeśli zachodzi taka potrzeba, może być przedłużony. Następnie składa się śluby wieczyste. Cały okres 5-letniej formacji upływa pod opieką Mistrzyni Nowicjatu, która jest odpowiedzialna za przekazanie siostrom podstaw życia monastycznego. Oprócz tego, przełożona troszczy się o zorganizowanie wykładów (prowadzonych przez przyjezdnych specjalistów z poszczególnych dziedzin), które zapewnią młodym siostrom niezbędne podstawy wiedzy teologicznej.

 

Jak Matka Przeorysza wspomniała, z chwilą obłóczyn siostra otrzymuje nowe imię. Kto to imię wybiera?

 

Imię wybiera Przeorysza w porozumieniu w Mistrzynią Nowicjatu. Można także wziąć pod uwagę propozycje złożone przez nowicjuszkę.

 

Czy może nam Matka Przeorysza opowiedzieć, jak wygląda uroczystość przyjęcia ślubów wieczystych?

 

Obrzęd ślubów wieczystych uroczystych odbywa się w czasie Eucharystii celebrowanej zwykle prze Księdza Biskupa Ordynariusza lub wyznaczonego przez niego celebransa. Msza św. odbywa się w kościele klasztornym z udziałem wiernych. Mniszka mająca złożyć śluby wieczyste wraz z Przeoryszą, Podprzeoryszą i Mistrzynią Nowicjatu zajmują miejsca przygotowane w prezbiterium. Reszta sióstr pozostaje w klauzurze.

Na początku Mszy św. następuje poświęcenie płaszcza chórowego i oznak stanu monastycznego (obrączka, korona, krzyż, świeca i brewiarz).

Po Ewangelii śpiewa się Psalm 51 „Wezwanie i prośba pokutnika” (Zmiłuj się nade mną Boże…). Następnie siostra składająca śluby przedstawia Przeoryszy prośbę, aby mogła złożyć profesją wieczystą.

Celebrans wygłasza kazanie. Po kazaniu Celebrans zwraca się do siostry i zadaje jej kilka pytań dotyczących ślubów. Po tym dialogu zostaje odśpiewana litania do Wszystkich Świętych, w czasie której siostra leży krzyżem. Po litanii następuje akt złożenia ślubów wieczystych – mniszka stojąc przy ołtarzu głośnym, wyraźnym głosem odczytuje własnoręcznie napisaną formułę profesji. Po czym podpisuje ją na ołtarzu. Podpis składa też Celebrans i Przeorysza. Podpisany akt profesji pozostaje do końca Mszy św. na ołtarzu. Neoprofeska – czyli siostra, która właśnie złożyła śluby, stojąc przed ołtarzem ze wzniesionymi rękoma trzykrotnie odśpiewuje werset: „Przyjmij mnie, Panie według słowa Twego, a będę żyła, i nie zawstydzisz mnie ze względu na oczekiwanie moje”, dodając po ostatnim „Chwała Ojcu…”. Celebrans odmawia nad klęczącą siostrą długą modlitwę błogosławieństwa. Po niej następuje wręczenie Neoprofesce oznak stanu monastycznego: obrączka jest symbolem zaślubin z Chrystusem, płaszcz chórowy – szatą modlitwy, korona – oznaką dziewictwa, krzyż – zaproszeniem do udziału w chrystusowym dziele odkupienia, świeca – przypomnieniem o obowiązku czuwania i symbolem całkowitej ofiary z siebie. Na koniec otrzymuje brewiarz, aby była wierna posłudze modlitwy, do której wybrał ją Kościół, aby ją sprawowała za cały świat.

Celebrans udziela Neoprofesce błogosławieństwa, po który następuje uroczyste włączenie mniszki do rodziny monastycznej.

Następuje Liturgia Eucharystii. Po Komunii św. odśpiewuje się hymn „Ciebie Boga wysławiamy”. Po hymnie Celebrans udziela Neoprofesce uroczystego błogosławieństwa, po czym udziela błogosławieństwa wszystkim zgromadzonym.

Po zakończeniu Mszy św. Neoprofeska wraz z towarzyszącą jej Przeoryszą przechodzą do kruchty, gdzie następuje składanie życzeń. Potem wszyscy zaproszeni goście udają się na posiłek.

 

Jak wygląda habit Mniszki Kamedułki?

 

Nosimy habit w kolorze białym, długi do kostek, z szerokimi rękawami, przepasany długim białym paskiem. Na habit nakładamy biały szkaplerz. Pod szkaplerzem nosimy na szyi krzyż. Do chóru (czyli na wspólne modlitwy: Eucharystię i Oficjum) nakładamy biały płaszcz (pelerynę) – poprzez ten szczegół stroju nawiązujemy do zwyczaju Kamedułów Eremitów, którzy również używają płaszczy chórowych; w innych klasztorach kamedułek zamiast płaszczy używa się kukulli. W razie koniecznego, przewidzianego Konstytucjami wyjścia mniszki poza klauzurę, nakłada ona czarną pelerynę.

 

Matko Przeoryszo, jak wygląda Wasz rozkład dnia?

 

DZIEŃ POWSZEDNI (za wyjątkiem środy):

5.30 – Pobudka

6.00 – Godzina Czytań i Jutrznia

7.00 – Msza św. i dziękczynienie

8.00 – Śniadanie

9.00 – 11.30 – Praca

12.00 – Modlitwy Południowe

12.30 – Obiad

13.00 – Różaniec (we czwartek różaniec odmawiany jest prywatnie w dowolnym czasie)

13.30 – 15.00 – Czas wolny

15.00 – 17.00 – Praca

17.30 – Nieszpory

18.00 – Kolacja

18.30 – 19.30 Lectio Divina

19.30 – Kompleta

Po komplecie czas wolny lub, zależnie od sprawowanych obowiązków, praca.

W środy zamiast Mszy św. o godzinie 7.00 jest godzina Lectio Divina. Nieszpory są o 17.00, potem Godzinki do Matki Bożej, o godzinie 18.00 Msza św. z nowenną do Matki Bożej. O godzinie 19.00 kolacja, po niej kompleta.

 

Czym dzień powszedni różni się w waszym klasztorze od dnia świątecznego?

 

W dni świąteczne wstajemy nieco wcześniej i wcześniej rozpoczynamy modlitwy, gdyż w Godzina Czytań jest dłuższa niż w dniu powszednim (dochodzi III Nokturn).

Niedziele i święta są dniami wolnymi od pracy (poza tymi obowiązkami, które są konieczne do wykonania np. praca w kuchni, ). Możemy więcej czasu poświęcić na prywatną modlitwę, dłuższą lekturę, na odpoczynek, na wspólną rekreację przy posiłkach. Każda siostra może swobodnie zadysponować swoim wolnym czasem, w dowolnym czasie odprawić Lectio Divina, adorację czy odmówić różaniec. W wielkie święta i uroczystości mamy całodzienne rekreacje, wtedy możemy między sobą do woli rozmawiać, razem przeżywać chwile radości.

 

Matko Przeoryszo, jak reagują rodziny na wiadomość, że ich córka postanowiła wstąpić do zakonu kontemplacyjnego?

 

Reakcje rodziny są bardzo różne. Jedni są szczęśliwi, inni natomiast nie mogą się pogodzić z taką decyzją, ale na ogół z czasem przychodzi łaska zrozumienia i zaakceptowania takiego wyboru.

 

Pełni Matka Przeorysza posługę Przewodniczącej Konferencji Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce. Kiedy ta struktura powstała?

 

Konferencja Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce wyłoniła się z Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce, w której skład wchodziła w okresie powojennym. Za datę powstania Konferencji przyjmuje się 8 września 1994 roku. Wtedy został zatwierdzony jej statut. Do chwili obecnej obie Konferencje mają wspólny Sekretariat i utrzymują ścisłą współpracę, wyrażającą się m. in. w tym, że ich Przewodniczące uczestniczą w pracach siostrzanej Konsulty (u nas Konsulta nazywa się Radą).

 

Co należy do zadań Konferencji Przełożonych Żeńskich Klasztorów Kontemplacyjnych w Polsce?

 

Statut Konferencji ujmuje to w następujący sposób: „Celem Konferencji jest ułatwianie współpracy między klasztorami klauzurowymi w pełniejszym realizowaniu ideału autentycznego życia kontemplacyjnego zgodnie ze wskazaniami Kościoła i ukazywania ludziom wartości życia wyłącznie oddanego Bogu. Konferencja pracuje nad osiągnięciem tego celu przez:

ułatwianie kontaktów i wymianę doświadczeń pomiędzy Przełożonymi;

reprezentowanie wspólnych interesów klasztorów klauzurowych wobec władz kościelnych i świeckich;

utrzymywanie odpowiednich kontaktów z Konferencją Wyższych Żeńskich Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego oraz analogiczną Konferencją Instytutów Męskich.” (art. 5)

 

Ile Konferencja skupia obecnie zakonów i zgromadzeń, klasztorów i mniszek?

 

Obecnie Konferencja skupia 83 klasztory klauzurowe w Polsce (z tym, że nie wszystkie są pełnoprawnymi członkami Konferencji). Stanowią je następujące zakony: Benedyktynki, Benedyktynki Sakramentki, Bernardynki, Dominikanki, Kamedułki, Kapucynki, Karmelitanki, Klaryski, Klaryski od Wieczystej Adoracji, Norbertanki, Redemptorystki, Wizytki, a także Służebnice Ducha Świetego od Wieczystej Adoracji oraz klauzurowy dom Instytutu Szensztackiego od Wieczystej Adoracji. W klasztorach tych żyje ogółem ok. 1500 mniszek.

 

Czy może nam Matka Przeorysza powiedzieć, czy na przestrzeni ostatnich lat odnotowywany jest wzrost czy spadek powołań do żeńskich zakonów kontemplacyjnych w Polsce?

 

Dane liczbowe wykazują, że w ostatnich latach również w klasztorach klauzurowych nastąpił pewien spadek liczby powołań. Jest on jednak nierównomierny i różnie wygląda to w różnych wspólnotach: są takie, które mają powołanie i takie, które ich nie mają. Trudno powiedzieć, od czego to zależy. Problem polega zresztą nie tyle na braku powołań, ile na mniejszej ich wytrwałości. Młodzi ludzie szukają wartości nadprzyrodzonych, chcieliby służyć pięknym, wielkim, boskim ideałom, ale często przekracza to ich możliwości, łatwo zniechęcają się, nie umieją przyjąć oferowanej im pomocy.

 

W jaki sposób zachęciłaby Matka Przeorysza młode dziewczęta do wyboru stanu duchownego w zakonie kontemplacyjnym?

 

Wydaje mi się, że nie trzeba i nie można nikogo zachęcać do tego. To Pan Bóg jest dawcą powołania: To On Sam wzywa na swoją służbę, pozwala odczytać to wezwanie, budzi odpowiednie pragnienia, daje środki niezbędne do udzielenia odpowiedzi i realizacji powołania. Zachęcać można jedynie do wielkiego, bezgranicznego zaufania Bogu, który nie opuszcza tych, co Go szukają (Ps 9), który czyni szczęśliwym tego, kto się doń ucieka (por. Ps 34), zsyłając łaskę i wierność, aby go strzegły (Ps 61).

 

Kto może zostać Mniszką Kamedułką? Jakie warunki powinna spełniać kandydatka do Waszej Wspólnoty?

 

Mniszką Kamedułką może zostać każda dziewczyna, która szczerze szuka Boga i pragnie oddać Mu się cała i na wszystko. Poza tym musi jakoś w sobie odczuwać, że taki rodzaj życia ją pociąga. Oczywiście najważniejszym kryterium jest mieć powołanie, dane od Boga. Przez lata formacji okazuje się, czy powołanie jest rzeczywiście prawdziwe. Gdy jest prawdziwe, to znaczy gdy Pan Bóg powołuje dziewczynę do takiego właśnie rodzaju życia i do takiej służby, to daje też środki niezbędne do realizacji tego powołania. Do tych środków zaliczyć trzeba m. in. odpowiednie dyspozycje wewnętrzne umożliwiające realizację ślubów monastycznych i życie nimi w warunkach klauzury. W praktyce – m. in. zwracamy uwagę na osobowość kandydatki, jej intelekt, dojrzałość emocjonalną i społeczną, kulturę osobistą. Bierzemy też pod uwagę wiek – najlepiej, gdy nie przekracza 35 lat.

 

Czy organizujecie rekolekcje powołaniowe dla dziewcząt? Gdzie może się zwrócić o pomoc w rozeznaniu swojego powołania dana kandydatka?

 

Rekolekcji powołaniowych w sensie ścisłym nie organizujemy. Jednak każda zainteresowana osoba może spędzić jakiś czas w naszym domu rekolekcyjnym, uczestniczyć w naszych modlitwach, porozmawiać z Mistrzynią Nowicjatu. Dla rzeczywistych, zdeklarowanych już kandydatek istnieje możliwość miesięcznego pobytu w klauzurze i przyjrzenia się naszemu życiu z bliska. Właściwa odpowiedź na pytanie o powołanie kryje się jednak zawsze w sercu kandydatki. Tylko ona sama może odczytać tam, do czego wzywa ją Pan Bóg.

 

Serdeczne Bóg zapłać!

Rozmawiał Kajetan Rajski