Przejdź do zawartości

Znaczenie świadectwa powołanych

17 maja 2011, 15:25 w Zasoby, Świadectwa

W Orędziu na 47. Światowy Dzień Modlitw o Powołania (25 kwietnia 2010 r.) Benedykt XVI napisał, że świadectwo wzbudza powołania. Ojciec Święty wyjaśnia, że „owocność propozycji powołaniowych zależy najpierw od inicjatywy i działania Boga, ale jest wspierana jakością i bogactwem świadectwa osobistego i wspólnotowego tych, którzy już odpowiedzieli na wołanie Pana do podjęcia posługi kapłańskiej czy życia konsekrowanego. Ich świadectwo może pomóc innym, by i oni zapragnęli z wielkodusznością odpowiedzieć na głos Chrystusa”.

W dzisiejszym świecie świadectwo osób jest konieczne. Ufamy tym osobom, o których ktoś wiarygodny wydaje dobre świadectwo. Na tej ziemi nawet Bóg potrzebuje świadków po to, by ze swoją miłością docierać do kolejnych pokoleń młodych ludzi. To Bóg jest dawcą powołania, a pójście za Jego głosem to wybieranie drogi błogosławieństwa i życia. Jest to jednak droga trudna, stawiająca wysokie wymagania, a przez to mniej uczęszczana. Właśnie dlatego w każdych czasach młodzi ludzie potrzebują przekonującego świadectwa ze strony dorosłych, że warto pójść drogą, którą Bóg proponuje. Same słowa tu nie wystarczą. Potrzebne jest świadectwo entuzjastyczne, radosne, bez cienia wątpliwości! Świadkowie przekonujący to ci, którzy promieniują siłą swego przekonania, zaangażowania, pasji. Być świadkiem Boga to dosłownie ręczyć własnym życiem, że warto słuchać Boga nie tylko bardziej niż ludzi, ale też bardziej niż samego siebie, niż własnych marzeń i najpiękniejszych nawet aspiracji. To być pewnym tego, że dla każdego człowieka Bóg ma takie powołanie, które nas zaskoczy i ucieszy, jeśli tylko je odkryjemy i zrealizujemy.

Benedykt XVI wymienia trzy aspekty życia osób konsekrowanych, istotne dla dawania świadectwa: przyjaźń z Jezusem, dar z siebie dla Boga oraz życie we wspólnocie.

Najpierw przyjaźń z Jezusem! Abym potrafił komuś zaufać bardziej niż moim marzeniom, to muszę być z tą osobą zaprzyjaźniony ponad wszystko. Stać się przyjacielem Jezusa to być świadkiem tego, że Bóg kocha nas nie tylko nieodwołalnie, ale też w sposób najlepszy, najmądrzejszy ze wszystkich możliwych. I że każdemu z nas podpowiada najlepszą ze wszystkich możliwych drogę życia, gdyż On nie tylko nas kocha, ale też w pełni rozumie.

Nie ma miłości bez służby, bez pracy, bez zaangażowania, bez wysiłku. Właśnie dlatego drugi wymiar świadectwa to stawanie się darem dla Boga i dla bliźnich. Bycie darem to sposób wyrażania miłości. Nie ma miłości zamkniętej w sobie. Nie ma miłości wygodnej. Każda prawdziwa miłość jest wielkoduszna i ofiarna. Kto nie staje się darem, ten ulega egoizmowi i daje antyświadectwo. Egoizm radykalnie oddala nas nie tylko od Boga i bliźniego, ale także od radości życia. Nikt z nas nie został powołany do egoizmu, do życia kosztem innych ludzi czy do życia w samotności.

Trzecim wymiarem świadectwa ze strony osób już powołanych jest okazywanie miłości tym, z którymi żyją na co dzień: we wspólnocie małżeńskiej, kapłańskiej czy zakonnej. Radosne, harmonijne więzi z bliźnimi to najpewniejszy sprawdzian więzi człowieka z Bogiem. Na końcu życia doczesnego Jezus nie zapyta mnie o to, czy kochałem Boga, lecz o to, czy kochałem człowieka. I to tego człowieka, który nie mógł mi się odpłacić, bo był biedny, nagi, chory, uwięziony, bezradny. Matka Teresa z Kalkuty dawała czytelne świadectwo, które wzbudzało i nadal wzbudza powołania, gdyż budowała wspólnotę miłości z ludźmi potrzebującymi, gdziekolwiek ich spotykała. Każdy człowiek potrzebuje jakiegoś daru z naszej strony, zwłaszcza daru miłości. Znacznie więcej ludzi umiera z powodu niezaspokojonego głodu miłości niż z powodu braku chleba.

Osoby konsekrowane dają czytelne świadectwo wtedy, gdy żyją w ubóstwie, czystości i posłuszeństwie, zgodnie z radami ewangelicznymi. Nie chodzi tu o życie w biedzie, lecz o znak, że człowiek ważniejszy jest od tego, co posiada. Osoby konsekrowane wiedzą o tym, że to, kim są, jest nieskończenie ważniejsze niż to, co mają. Im więcej dóbr materialnych posiada młody człowiek, z tym większym trudem dochodzi do tego, co jest konieczne do rozwoju i świętości. Człowiekowi skupionemu na gromadzeniu bogactw doczesnych trudno jest stawać się kimś solidnym, pracowitym, mądrym, odpowiedzialnym.

Życie w czystości to nie lęk przed bliskością, miłością czy czułością. Przeciwnie, to najlepsza ochrona miłości i gwarancja tego, że relacje międzyludzkie – zwłaszcza więzi między mężczyznami a kobietami – będą rzeczywiście oparte na miłości, a nie na pożądaniu czy na uległości. Czystość wynika ze świadomości, że miłość bez seksualności wystarczy do szczęścia, ale seksualność bez miłości nie wystarczy do szczęścia nigdy i nikomu. Ślub czystości nie oznacza rezygnacji z radości życia czy z pięknych, wzruszających więzi z osobami drugiej płci. Jest natomiast zaproszeniem do miłości z Bożym znakiem jakości!

Trzecia rada ewangeliczna to posłuszeństwo. Nie chodzi tu o rezygnację z wolności! Bóg obdarzył nas wolnością po to, byśmy mogli kochać. Osoby konsekrowane składają ślub posłuszeństwa nie po to, by rezygnować z wolności, lecz po to, by być panem własnej wolności i by realizować charyzmat danej wspólnoty zakonnej. Prawdziwa wolność przejawia się w naszym – dobrowolnym! – posłuszeństwie Bogu, prawdzie i powołaniu. Najszybciej tracą wolność ludzie nieposłuszni Bogu i sumieniu. Nieposłuszeństwo syna marnotrawnego nie zaprowadziło go na szczyt wolności, lecz przeciwnie – zepchnęło go na drogę upokorzenia, uzależnienia i cierpienia.

Świadectwo dawane Bogu staje się umocnieniem dla jednych, a znakiem sprzeciwu dla tych, którzy nie kierują się mądrością Ewangelii, którzy stawiają siebie w miejsce Boga, którzy nie szanują rodziców, którzy zabijają, kradną, cudzołożą, pożądają i nie kochają. Takich ludzi dziwi i niepokoi to, że ktoś inny naśladuje Jezusa i że się tym ogromnie cieszy. Niepokój ludzi, którzy odeszli od Boga i od własnego sumienia, może stać się punktem wyjścia do refleksji i do postawienia sobie pytania: jaki jest sens mego życia? Dla czego czy dla kogo żyję? Ci, którzy są wierni otrzymanemu powołaniu, pełnią oczyszczającą rolę w życiu współczesnego, zlaicyzowanego społeczeństwa i pomagają nam uwolnić się z iluzji, że cokolwiek innego niż miłość wystarczy człowiekowi do szczęścia.

Tożsamość osób konsekrowanych przejawia się bardziej w tym, kim są, niż w tym, co robią. Życie na sposób osób konsekrowanych to najbardziej specyficzna i najbardziej zaskakująca forma powołania, jakie Bóg proponuje człowiekowi tej ziemi. Z tego właśnie względu powołanie do życia według rad ewangelicznych można nazwać powołaniem prorockim, gdyż oznacza ono taki sposób życia, który jest szczególnie czytelną formą świadczenia o istnieniu Boga i o Jego miłości do człowieka. Z drugiej strony, powołanie to jest potwierdzeniem zdolności człowieka do tego, by już tu i teraz, w trudnych realiach życia doczesnego, świadczyć o wiecznej przyszłości, którą Bóg przygotował dla każdego z nas.

Powołanie do małżeństwa jest powszechne i jawi się nam jako naturalne, oczywiste. Zaskakująca, gdyż wynikająca właśnie z powołania, jest jedynie niezwykła miłość, jaką Bóg proponuje małżonkom i rodzicom. Także powołanie kapłańskie jest niemal dla wszystkich ludzi tej ziemi czytelne i wyraziste, gdyż zdajemy sobie na ogół sprawę z tego, że człowiek potrzebuje nauczycieli i duchowych przyjaciół, którzy pomagają nam iść drogą błogosławieństwa. Wiele jest natomiast przykładów niezrozumienia przez młodzież i ludzi dorosłych specyfiki powołania do życia konsekrowanego.

Dobitnie świadczy o tym zróżnicowana postawa rodziców, którym dorastające dzieci mówią o swoich decyzjach. Zwykle rodzice z radością przyjmują wiadomość o tym, że któryś z ich synów czy któraś z ich córek decyduje się na zawarcie małżeństwa i założenie rodziny. Na ogół też nie wyrażają większego zdziwienia wtedy, gdy syn mówi im o swoim powołaniu do kapłaństwa. Zwłaszcza jeśli już od pewnego czasu dostrzegali oni znaki takiego powołania. Natomiast wręcz opór – i to u większości rodziców – budzi wiadomość, że któreś z ich dzieci postanawia wstąpić do zgromadzenia zakonnego czy do instytutów świeckich życia konsekrowanego. Zwłaszcza wtedy, gdy decyzję taką podejmuje córka.

Siostra zakonna to kobieta, którą łączy tak zażyła miłość z Chrystusem, że dzięki tej więzi staje się ona zdolna do bycia duchową matką i wychowawczynią w sposób nieosiągalny dla kobiety, która na co dzień skupia się na miłości i trosce o swego męża i dzieci. Siostra zakonna może oddać całe swoje serce i cały swój entuzjazm tym, za których się modli lub do których jest posłana w ramach otrzymanego charyzmatu. Dla kobiety, która jest żoną i matką, nauczycielką czy lekarką, praca dla dobra innych ludzi to wypełnianie określonego zawodu, a nie realizacja powołania. Osoba konsekrowana to ktoś powołany do specjalnego naśladowania Chrystusa i do oddania Mu się rzeczywiście niepodzielnym sercem (por. 1 Kor 7,34). To ktoś, kto zostawia wszystko po to, by przebywać z Chrystusem i by tak jak On oddać się na zupełną służbę Bogu i bliźnim. Od początku istnienia Kościoła Bóg obdarza wybranych przez siebie ludzi takim właśnie powołaniem. Dzięki licznym i bogatym charyzmatom życia duchowego i apostolskiego osoby konsekrowane stają się znakiem tych niezwykłych darów i bogactw, które Bóg złożył w człowieku i które w pełni objawią się w każdym z nas wtedy, gdy przekroczymy próg wieczności i gdy zaczniemy oglądać Boga twarzą w twarz.

„Ewangelicznych podstaw życia konsekrowanego należy szukać w szczególnej relacji, jaką Jezus nawiązał w czasie swego ziemskiego życia z niektórymi spośród swoich uczniów, wzywając ich, by nie tylko przyjęli Królestwo Boże we własnym życiu, ale także by oddali swoje istnienie w służbę tej sprawy, porzucając wszystko i naśladując wiernie Jego sposób życia. Profesja rad ewangelicznych czyni ich znakiem i proroctwem dla wspólnoty braci i dla świata; z pewnością więc pełne zachwytu słowa Piotra: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy» (Mt 17,4), znajdują w nich szczególne echo. (…) Przez profesję rad ewangelicznych osoba konsekrowana nie tylko czyni Chrystusa sensem swojego życia, ale stara się też odtworzyć w sobie tę formę życia, jaką obrał sobie Syn Boży, przyszedłszy na świat. Zachowując dziewictwo, przyjmuje do swego serca dziewiczą miłość Chrystusa i wyznaje Go wobec świata jako jednorodzonego Syna, jednego z Ojcem (por. J 10,30; 14,11); naśladując Jego ubóstwo, wyznaje Syna, który wszystko otrzymuje od Ojca i z miłością wszystko Mu oddaje (por. J 17,7.10); czyniąc ofiarę z własnej wolności, a przez to włączając się w tajemnicę Jego synowskiego posłuszeństwa, wyznaje Chrystusa jako nieskończenie umiłowanego i miłującego, jako Tego, który ma upodobanie jedynie w woli Ojca (por. J 4,34), jest z Nim bowiem doskonale zjednoczony i we wszystkim od Niego zależy. (…) «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!» (Mt 17,5). Idąc za tym wezwaniem, któremu towarzyszy wewnętrzny zachwyt, osoba powołana zawierza się miłości Boga, który ją wzywa do swojej wyłącznej służby, i poświęca się całkowicie Jemu oraz Jego zamysłowi zbawienia (por. 1 Kor 7,32-34). Oto sens powołania do życia konsekrowanego: jest ono wyłączną inicjatywą Boga (por. J 15,16), który oczekuje od tych, których wybrał, odpowiedzi w postaci całkowitego i wyłącznego oddania się Jemu” (Jan Paweł II, Vita Consecrata, 14-16).

Różnorodność charyzmatów, instytucji i sposobów życia osób konsekrowanych świadczy o bogactwie talentów, którymi Bóg obdarza człowieka, a także o wielości potrzeb tych ludzi i środowisk, do których osoby konsekrowane są posłane z darem modlitwy, miłości i pracy. Najczęstsze i najbardziej znane formy życia osób konsekrowanych to zakony kontemplacyjne i czynne, instytuty zakonne, a także zgromadzenia apostolskie. Istnieją również takie formy powołania do życia konsekrowanego, które dana osoba realizuje w ukryciu, gdyż o złożonych przez nią ślubach nie wiedzą ludzie ze środowiska, w którym żyje i w którym wypełnia otrzymany od Boga charyzmat.

Charakterystyczną cechą osób, które zostały powołane do naśladowania Chrystusa na drodze radykalizmu ewangelicznego i bezinteresownej służby, jest objęcie opieką tych, którym Wcielony Syn Boży okazywał szczególną troskę. Chodzi tu zwłaszcza o ludzi ubogich, opuszczonych, skrzywdzonych i bezradnych. „Właśnie ta służba pozwala dostrzec szczególnie wyraziście, że życie konsekrowane objawia jedność przykazania miłości – nierozerwalną więź między miłością Boga a miłością bliźniego” (tamże, 5). Osoby konsekrowane są powołane do tego, by harmonijnie łączyć rozwój duchowy z zewnętrzną aktywnością, modlitwę z pracą, posłuszeństwo z wytrwałością. „W sercu Kościoła i świata klasztory zawsze były i nadal są wymownym znakiem komunii, gościnnym domem dla szukających Boga i spraw duchowych, szkołami wiary i prawdziwymi ośrodkami studiów, dialogu i kultury, które służą budowaniu życia kościelnego i społeczeństwa ziemskiego w oczekiwaniu na nadejście Królestwa niebieskiego” (tamże, 6).

Znakiem naszych czasów jest to, że „znów rozkwita dziś starożytny stan dziewic Bogu poświęconych, którego istnienie w chrześcijańskich wspólnotach jest poświadczone od czasów apostolskich. Dziewice konsekrowane przez biskupa łączą się szczególną więzią z Kościołem lokalnym, któremu służą z poświęceniem, chociaż pozostają w świecie. Żyjąc osobno lub wespół z innymi, są szczególnym eschatologicznym wizerunkiem niebiańskiej Oblubienicy i przyszłego życia, w którym Kościół zazna wreszcie pełni miłości do Chrystusa-Oblubieńca. Ostatnio odrodziła się też praktyka konsekracji wdów, znana od czasów apostolskich (por. 1 Tm 5,5.9-10; 1 Kor 7,8) oraz konsekracja wdowców. Osoby te, składając wieczysty ślub czystości, przeżywanej jako znak Królestwa Bożego, konsekrują swój stan życia, aby poświęcić się modlitwie i służbie Kościołowi” (tamże, 7).

Chyba najbardziej czytelną formą świadczenia o prymacie tego, co Boże i wieczne, nad tym, co ludzkie i doczesne, są zakony i instytuty kontemplacyjne. „Ich członkowie naśladują swoim życiem i misją Chrystusa modlącego się na górze. Trwają oni w samotności i milczeniu, a przez słuchanie słowa Bożego, sprawowanie świętej liturgii, praktykę ascezy osobistej, modlitwę, umartwienie i komunię braterskiej miłości skupiają całe swoje życie i działanie wokół kontemplacji Boga. W ten sposób składają wobec kościelnej wspólnoty szczególne świadectwo miłości, jaką Kościół darzy swego Pana, a dzięki swej przedziwnej apostolskiej płodności przyczyniają się do wzrostu Ludu Bożego” (tamże, 8).

W naszych czasach pojawiają się nowe formy życia konsekrowanego, które są odpowiedzią Boga na nowe potrzeby Kościoła. Przykładem są instytuty świeckie, „których członkowie pragną przeżywać swoją konsekrację Bogu w świecie poprzez praktykę rad ewangelicznych w kontekście doczesnych struktur, aby w ten sposób być zaczynem mądrości i świadkami łaski w ramach życia kulturalnego, gospodarczego i politycznego. Poprzez syntezę świeckości i konsekracji, która jest ich cechą specyficzną, zamierzają przepajać społeczeństwo nowymi energiami Królestwa Chrystusowego, dążyć do przemiany świata od wewnątrz mocą Błogosławieństw. W ten sposób, choć dzięki swej całkowitej przynależności do Boga są w pełni poświęceni Jego służbie, ich działalność w normalnych warunkach życia w świecie przyczynia się do ożywienia duchem Ewangelii różnych form rzeczywistości świeckich. Dzięki temu instytuty świeckie zapewniają Kościołowi, każdy zgodnie z własnym charakterem, skuteczną obecność w społeczeństwie. Te nowe formy życia konsekrowanego, powstające obok form znanych od dawna, świadczą o tym, że wizja całkowitego oddania się Chrystusowi, ideał wspólnoty apostolskiej oraz charyzmaty założycieli zachowują w pełni swą atrakcyjność także dla obecnego pokolenia” (tamże, 10).

Zadaniem osób konsekrowanych w obecnych uwarunkowaniach kulturowych i społecznych jest nie tylko szczególna troska o ludzi biednych, opuszczonych i bezradnych, ale także aktywna promocja godności człowieka i sprawiedliwości społecznej oraz zgodna z wartościami Ewangelii aktywność w świecie edukacji, kultury i środków społecznego przekazu. Wszystkie charyzmaty i formy aktywności osób konsekrowanych powinny być sposobem ukazywania wielkich dzieł, jakich Bóg dokonuje w ułomnej przecież naturze człowieka. Ślub czystości to wyraz przyjęcia Boga jako jedynego Pana życia oraz jako źródło miłości i radości, a także jako potwierdzenie oddania się Bogu niepodzielnym sercem (por. 2 Kor 7,32-34). Ślub ubóstwa to radykalne potwierdzenie tego, że Bóg jest największym bogactwem człowieka. Z kolei ślub posłuszeństwa to naśladowanie Chrystusa, którego pokarmem było pełnienie woli Ojca (por. J 4,34).

Fakt, że powołanie do życia konsekrowanego odnosi się nie tylko do mężczyzn, ale w równym stopniu także do kobiet, jest potwierdzeniem godności i niezwykłego geniuszu kobiety, która w wielu przypadkach potrafi dać bardziej niż mężczyzna przekonujące świadectwo o Bogu i o Jego miłości do człowieka. „Kościół objawia w pełni swoje wielorakie bogactwo duchowe, kiedy odrzucając wszelką dyskryminację, przyjmuje jako prawdziwe błogosławieństwo dary Boże, udzielone zarówno mężczyznom, jak i kobietom, i właściwie ceni równą godność wszystkich. Kobiety konsekrowane są w bardzo szczególny sposób powołane do tego, aby przez swoje poświęcenie, przeżywane w pełni i z radością, być znakiem czułej dobroci Boga dla ludzkości oraz szczególnym świadectwem tajemnicy Kościoła, który jest dziewicą, oblubienicą i matką. Także przyszłość nowej ewangelizacji, podobnie zresztą jak wszystkich innych form działalności misyjnej, jest nie do pomyślenia bez udziału kobiet, zwłaszcza kobiet konsekrowanych” (Jan Paweł II, Vita Consecrata, 57).

Nie jest sprawą przypadku to, że najwspanialszym w dziejach ludzkości wzorem realizacji daru powołania okazała się kobieta, a nie mężczyzna. Kobietą tą jest Maryja, która „od momentu niepokalanego poczęcia najdoskonalej odzwierciedla Boże piękno. «Cała piękna» – tym imieniem wzywa Ją Kościół. Maryja jest bowiem wzniosłym przykładem doskonałej konsekracji, wyrażającej się pełną przynależnością do Boga i całkowitym oddaniem się Jemu. Wybrana przez Pana, który postanowił dokonać w Niej tajemnicy Wcielenia, przypomina osobom konsekrowanym o pierwszeństwie Bożej inicjatywy. Jednocześnie Maryja, która wyraziła przyzwolenie na Boże Słowo Wcielone w jej łonie, jawi się jako wzór przyjęcia łaski przez człowieka” (tamże, 28).

W naszych czasach, zdominowanych przez antychrześcijańską kulturę, opartą na szukaniu doraźnej przyjemności, wielu młodych ludzi podważa sens powołania do życia konsekrowanego. Ludzie ci pytają, czy warto wybierać taki sposób życia – z jego możliwościami, ale też z jego ograniczeniami – skoro jest tyle pilnych potrzeb w zakresie troski o ubogich i w dziele nowej ewangelizacji, których wypełnienie nie wymaga składania ślubów zakonnych ani życia według rad ewangelicznych. Czy w takim razie powołanie do życia konsekrowanego „nie jest swoistym «marnotrawstwem» ludzkich energii, które zgodnie z zasadą wydajności można by wykorzystać dla większego dobra, z korzyścią dla ludzkości i dla Kościoła? Takie pytania słyszymy coraz częściej, ponieważ są one przejawem utylitarystycznej i technokratycznej kultury, która skłonna jest oceniać wartość rzeczy, a nawet ludzi, według kryterium ich bezpośredniej «przydatności»” (tamże, 104).

Znalezienie odpowiedzi na tego typu pytania i wątpliwości wymaga uświadomienia sobie podstawowego faktu, że logika powołania wynika z Bożej logiki daru, czyli z bezinteresownej miłości. Osoby konsekrowane są świadkami tego, że człowiek został rzeczywiście stworzony na obraz i podobieństwo Stwórcy i że ostatecznym sensem jego istnienia nie jest skuteczność działania, lecz bezinteresowność daru. Symptomatyczny w tym względzie jest ewangeliczny epizod namaszczenia w Betanii: „Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku” (J 12,3). Ta jej postawa bezinteresownego daru spotkała się z głośnym protestem ze strony Judasza, który „ubolewał”, że przecież można było sprzedać ów drogi olejek, a za uzyskane pieniądze można było pomóc wielu ludziom biednym i głodnym. Tymczasem Jezus odpowiedział Judaszowi z wielką stanowczością: „Zostaw ją!” (J 12,7).

Osoby powołane do życia konsekrowanego są dla nas znakiem tego, że jeśli nie potrafimy zdobyć się na bezinteresowny dar z samego siebie i z całego naszego życia, to na długą metę nie będziemy w stanie nikomu pomóc. Człowiek niedojrzały i żyjący daleko od Boga nie potrafi bezinteresownie pokochać bliźniego. „Dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Pana Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy działania. Rozlanie drogocennego olejku – znak czystej miłości, nie podyktowany żadnymi względami «utylitarystycznymi», jest dowodem bezinteresowności bez granic, która wyraża się przez życie oddane całkowicie miłości Chrystusa i Jego służbie, poświęcone Jego Osobie i Jego Mistycznemu Ciału. To, co ludzkim oczom może się wydawać marnotrawstwem, dla człowieka, który w głębi swego serca zachwycił się pięknem i dobrocią Chrystusa, jest oczywistą odpowiedzią miłości, radosnym dziękczynieniem za to, że został dopuszczony do szczególnego poznania Syna i do współudziału w Jego Boskiej misji w świecie” (Jan Paweł II, Vita Consecrata, 104).

Wierna i radosna odpowiedź na dar powołania do życia konsekrowanego wymaga dorastania do bogatego człowieczeństwa oraz stanowczego dążenia do świętości. Wymaga również dyscypliny, mądrości i nieustannej czujności, by trwać w serdecznej przyjaźni z Bogiem i by więź z Bogiem była zawsze, w każdej sytuacji i w każdej fazie życia osoby konsekrowanej, silniejsza niż jej więzi z ludźmi. Jednym z ważnych sprawdzianów dojrzałości osoby konsekrowanej jest świadomość tego, że droga, jaką Bóg jej zaproponował, nie oznacza automatycznie osiągnięcia jakiejś „wyższej” formy doskonałości, ani nie będzie upoważniać do zajęcia „wyższego” miejsca w niebie. Droga życia konsekrowanego i rad ewangelicznych jest natomiast czytelnym znakiem wiecznego święta radości, jakie Bóg przygotował dla wszystkich, którzy Go miłują.

Ks. dr Marek Dziewiecki
Krajowy Duszpasterz Powołań

Copyright by Opoka